czwartek, 30 sierpnia 2012

Kto chce wypić, wybiera mpk


Jazda komunikacją miejską była niczym pokonywanie niezliczonych trudów, które stawały na drodze do szczęścia. Jednak w przeciwieństwie do bajki, droga przez ciernie nie była nagradzana żadnym królestwem. Nie dodawano nawet nagrody pocieszenia w postaci księżniczki. Mimo wszystko pasażerowie zdawali się być zadowoleni z takiego stanu rzeczy. 

Nawet Prawdziwa Kobieta musiała czasem korzystać z legendarnej w pewnych kręgach komunikacji miejskiej. Dawno już nie miała do czynienia z autobusami - do tej pory korzystała z roweru, który był jej jedynym łącznikiem z szeroko pojętym wysiłkiem fizycznym. Czasem też zmieniała się w Kubicę szos, starannie szlifując swój oryginalny sposób jazdy. Zapominała powoli, że istnieją inne sposoby na dotarcie do Celu.

Jak mówi starożytne polskie przysłowie, kto chce wypić, wybiera mpk. Zazwyczaj sporej dawki adrenaliny dostarczała jej sama droga i związane z nią niebezpieczeństwa (do których sama niechlubnie się zaliczała). Teraz z niechęcią powlokła się na najbliższy przystanek. 

Autobus krył w sobie wiele tajemnic. Każdy ze współpasażerów miał własną historię, której to Kobieta poznawać nie chciała. Wcisnęła się w siedzenie, założyła okulary i słuchawki, starając się przy tym wtopić w tło. Niestety, dźwięki i widoki przenikały ją ze wszystkich stron. Dowiedziała się o problemach żołądkowych starszego pana, posłuchała muzyki z komórki młodzieży spod okna i prawie zwymiotowała, zobaczywszy kobietę obcinającą cążkami paznokcie. Pełen folklor. Gdy autobus dobrnął szczęśliwie do właściwego przystanku, była naprawdę wdzięczna – bogom, losowi i kierowcy, że to już koniec. Zaprawdę powiadam wam, czuła się ukontentowana.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Męski punkt widzenia


Zajmował się Naprawdę Ważnymi Sprawami. Oznaczało to ni mniej ni więcej, że siedział przy komputerze. Jednym uchem słuchał narzekań Prawdziwej Kobiety na temat życia, pracy i ludzi, drugim swobodnie wypuszczał nowo pozyskane informacje. Miał świadomość, że jutro usłyszy podobne historie, być może odmienne w treści, ale o tym samym zabarwieniu emocjonalnym. Nie żeby się nie martwił czy nie troszczył, po prostu potrafił wyłapywać to, co najistotniejsze. W tym wypadku ważny był po prostu sam proces słuchania. 

Nagle z niepokojem wysupłał fałszywą nutę w dość jednostajnym morzu opowieści. Padło zakazane w słowniku Mężczyzny słowo: zlew. O ile w kuchni lubił bywać, wydeptał sobie nawet kilka własnych ścieżek, to jednak do tej części starał się nigdy nie zapuszczać. W jego plemieniu krążyły legendy, że kto zobaczy brudne naczynia, tego zassie wir abstrakcyjnych czynności, po których już nigdy nie będzie się sobą. Mężczyzna nie należał wprawdzie do przesądnych, jednak w jego podświadomości obawa przed zmywaniem zakorzeniła się naprawdę głęboko. Niestety, zakazane słowo padło po raz drugi. Na wszelki wypadek rozejrzał się dyskretnie wokół siebie, rozpaczliwie szukając punktu zaczepienia. Na horyzoncie zdarzeń pojawił się Pan Kot. Tak jak tonący brzytwy się chwyta, Mężczyzna złapał się czarnego kłębka futra. Ten jednak potrafił się całkiem skutecznie bronić  – 10 pazurów i szczęka pełna zębów znakomicie spełniały swoje zadanie. Ale warto było ponieść straty, niebezpieczeństwo chwilowo zostało zażegnane.

Gdy poczuł się pewnie, zasiadł znów przed komputerem. Miał jednak dziwne wrażenie, że o czymś zapomniał. O czymś bardzo ważnym. Wyczuwał grę napięć całkiem sprawnie jak na Mężczyznę, przynajmniej we własnym mniemaniu. Starał się zlokalizować źródło problemu. Gdzieś czaiło się Zło. Odruchowo spojrzał na Pana Kota, który z pewną dozą dezaprobaty obserwował świat, ale na szczęście z bezpiecznej odległości. Sprawdził, czy coś się nie wylało. Komputer działał, telefon był doładowany. Czegoś mu brakowało. Stwierdził więc, że najszybciej będzie spytać Prawdziwą Kobietę, ona była dobra w takich niuansach. Wystarczyło jedno spojrzenie, by sobie uzmysłowił, gdzie popełnił błąd. I ile go to będzie kosztować. 

sobota, 25 sierpnia 2012

Gwiazda Śmierci


Wynoszenie śmieci nigdy nie było prostą sprawą. Temat również nie należał do łatwych. Kobieta starała się go unikać niczym Pan Kocur wody, by nie okazało się, że w relacjach z Mężczyzną Idealnym nie wszystko układa się tak partnersko, jak mogłoby. Problem był więc pomijany, a dyskretnie zawiązany worek pełen tajemnic pojawiał się na widoku, gdy zachodziła stosowna ku temu potrzeba. Wiedziony nieomylnym instynktem i tysiącami lat patriarchatu Mężczyzna Idealny brał na siebie ten jakże trudny obowiązek pozbywania się pocywilizacyjnych resztek. Może też po prostu przeszkadzał mu zapach. 

Niestety, każda sielanka się kiedyś kończy. Tym razem jej kres wyznaczyło sumienie Prawdziwej Kobiety. Nie chciała samowolnie wprowadzać matriarchatu. Co prawda, w sprawach decyzyjnych lubiła mieć podwójny głos, jednak zasadniczo godziła się na równouprawnienie. Dlatego przygotowała sobie stertę worków pełnych tajemnic i godnie kroczyła ku dolinie śmierci. Mimo założenia dodatkowych reklamówek ochronnych na dłonie czuła przenikające ją powoli promieniowanie. Narastająca fala paniki podchodziła jej do gardła z regularną częstotliwością, szukając ujścia. Zaczęła przeistaczać się w Gwiazdę Śmierci. Stale namnażające się bakterie uznały Prawdziwą Kobietę za własne środowisko naturalne. Ich zwarta moc byłaby w stanie unicestwić życie w kilku równoległych wszechświatach. 

Pozbycie się worków pełnych tajemnic i zdjęcie ochronek z rąk niewiele pomogło. Cywilizacja śmierci zaczęła ją przenikać. Nagle zatęskniła za patriarchatem. Przydałaby się silna, męska, dominująca osobowość, która skrzyczałaby ją za zabieranie się za sprawy, które ją przerastają. Niestety, nikogo nie było w pobliżu, by mogła uruchomić wdzięk, charyzmę i urok osobisty. 

Wyrzuciła śmieci. Przeszła próbę wiary i wytrwała. Nigdy więcej.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Starcie


Spotkanie Prawdziwej Kobiety z Kobiecą Kobietą nigdy nie wróży niczego dobrego. To jak zetknięcie Wschodu z Zachodem, starcie odległych cywilizacji, wojna światów. Za tą pierwszą stoją wieki światłego rozumu, pochwała intelektu, zabarwione ciepłą ironią podejście do świata, a przede wszystkim – styl bycia. Własny i trudny do podrobienia. 

Kobieca Kobieta to zupełnie inna bajka. Jej wyróżnikiem jest ogólnie pojęta nijakość cechująca się powszechnością występowania, zwyczajnością charakteru i infantylnością zachowania. Tak właśnie sądzi Prawdziwa Kobieta o istotach, które odsądza od czci i wiary, których nie pozwoliłaby zaliczyć do własnego, dumnego gatunku. Jej poczucie wyższości i godności osobistej, w tym jakże sprawiedliwy osąd, wynikają z gromadzonych przez życie strachów i silnej potrzeby kompensacji. 

„Ta druga”, jak ją w myślach nazywa Prawdziwa Kobieta, w ogóle nie przeczuwa napięć, które aż iskrzą w powietrzu. Można powiedzieć, że są one jej obce – idzie przez życie, wypełniając przestrzeń wokół pewnością siebie i ostentacyjnie ignorując innych. Wie, że wystarczy po prostu dopasować rzeczywistość do własnych myśli. Reszta jest dopowiedzeniem.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Triada


Uśmiecha się, wdzięczy, czaruje otoczenie. Ale w głowie zamiast trzech Gracji trzy Furie zamęczające sumienie biednej Kobiety. Wokół jej głowy krążą bezustannie trzy grzechy niewidzialne, a imiona ich sieją spustoszenie na świecie całym. 

Gruba, brzydka i głupia, te słowa niczym mantrę powtarza sobie Kobieta, wracając z pracy, stojąc przed lustrem, kładąc się spać. Myśli skłębione, myśli natarczywe wkradają się w podświadomość. Za popełnione grzechy należy pokutować. Z trzech grzechów głównych największym jest jednak głupota, dlatego Kobieta wzdycha nad sobą. Chrupiąc chipsy czy oblizując zlepione czekoladą palce wyraża głęboką skruchę, choć głównie jest to żal za straconą figurą, cerą, a przede wszystkim – mózgiem.

Hamlet był kobietą, musiał być, wziąwszy pod uwagę to niezdecydowanie, brak konsekwencji i problemy z podjęciem decyzji. Wystarczy odrobinę zmodyfikować jego odwieczne pytanie. „Czy jestem gruba?” brzmi równie dobitnie, jak słynne „Być albo nie być”. Jest nawet lepsze, bo pokazuje kondycję Prawdziwych Kobiet we współczesnym świecie. A smutki, jak wiadomo, najlepiej zagryźć czymś słodkim.

Gdy Kobieta zadaje to pytanie Mężczyźnie Idealnemu, czujnie obserwuje jego pełne zmęczenia i rezygnacji oblicze. Wie, że na własne życzenie urzeczywistnia problem (dodajmy: dość wstydliwy), którego nie chciałaby przecież dzielić z nikim. Nawet, a może zwłaszcza, z Mężczyzną Idealnym. 

Mężczyzna Idealny wie, co należy w takich sytuacjach robić. Ma przygotowane scenariusze, które dopasowuje do wyrazu twarzy Kobiety, do drobnych drgnięć w kącikach ust, do błysku w oku (tak, tego szalonego). Daje jedyną właściwą odpowiedź, głaszcze po głowie, wzdycha. Naprawdę chciałby się teraz znaleźć daleko stąd. Widząc to, gruba, brzydka i głupia Prawdziwa Kobieta zaczyna walczyć o uznanie. Nie pozwoli przecież, by myślano o niej w tak uwłaczający sposób.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Pierwsza


Lubi być pierwsza, najlepsza. Gdy się to nie udaje, potrafi się obrazić i przestać odzywać. Zapada wtedy pełne wyrzutów i pretensji milczenie, przynajmniej tak się dzieje w mniemaniu Kobiety.

Mężczyzna Idealny cieszy się z ciszy i spokoju. Nie dokłada sobie problemów, nie szuka rozwiązań, nie męczy się nadmiarem treści próbującym znaleźć ujście – ze świata w głowie do świata w rzeczywistości. Ale wie, że spokój i cisza nie są stanem trwałym, nawet jeśli są tak bardzo wytęsknione. Mają za to zdumiewającą umiejętność przechodzenia w stan lotny – myśli, słowa i uczynki przemieszczają się z kąta w kąt, czekając na zaistnienie.

Mężczyzna Idealny wie, że jeśli wszystko jest w porządku, trzeba reagować natychmiast, a nawet szybciej. Bazując na tej tajnej, starożytnej wiedzy przekazywanej wytrwale z pokolenia na pokolenie, zaczyna dyskretnie przegrywać batalię w swoim ulubionym RPG-u. Jego bohater nie dociera do miasta, zupełnym przypadkiem nie pobiera ważnych artefaktów, a na koniec spektakularnie zaczyna przegrywać z armią Kobiety. Udaje zirytowanego, podczas gdy Kobieta sprawia wrażenie, że zwycięstwo wcale jej nie obeszło, przyszło wręcz od niechcenia.

Ona też ma swoją kobiecą mądrość przekazywaną z babki na matkę, z matki na córkę, w procesie, który trwa nieprzerwanie od początku świata. Kontrolując sytuację, zaczyna popełniać błędy, wysyła swoją źle rozstawioną armię na przeciwnika, myli najprostsze czary. Mężczyzna Idealny dopiero teraz zaczyna się stresować, nie rozumie reguł tej gry tak bardzo pozbawionej logiki, zasad i sensu. Wbrew własnym staraniom nie udaje mu się przegrać, a wraz z kolejną zwycięską walką wzrasta jego lęk. Wie, że nie stać go na wygraną, na tę pełną wyrzutów ciszę, której zazwyczaj nie potrafi odróżnić od tej zwyczajnej. Stara się jak może, ale w końcu wygrywa. Maskując przerażenie, czeka na wyrok, który w końcu zapada:

 - Jesteś najlepszy! *cmok*

Tylko gdzieś tam w kącikach ust drzemie uśmiech, którego nie sposób zidentyfikować. Kobieta wie, że wygrała.

piątek, 3 sierpnia 2012

Jak żyć?


Przecież chciała dobrze. Długo walczyła ze sobą, żeby nie przeszkadzać w pomaganiu. Przecież się tak starała. Nie nastręczała żadnych problemów w czasie wnoszenia zakupów. Starała się nie przechwycić worków ze śmieciami. Nie zająknęła się nawet, gdy trzeba było podnieść coś wielkiego. Wie przecież, że Mężczyzna musi poczuć się ważny i potrzebny, by być szczęśliwy. W końcu nikt nie twierdził, że będzie łatwo.

Czasem tak trudno jest pozwolić sobie pomóc, myślała Kobieta, jadąc do domu rowerem. Tak łatwo w dzisiejszych czasach jest być samodzielną, a tak trudno jest z niej zrezygnować, być słabą i delikatną. 
Jesteśmy obecnie świadkami epoki, w której wyzwolenie kobiet kwestionuje istnienie mężczyzn, a bez tych ostatnich byłoby tak smutno na świecie. Nie byłoby po co się obrażać, komu przebaczać, na kogo marudzić. Istnienie broni ostatecznej, focha, zostałoby zakwestionowane. 

Pedałując ostro pod górkę, Kobieta zastanawiała się nad sobą i swoim postępowaniem. Jak żyć, pytała się w myślach. Zawsze wydawało jej się, że w głębi duszy każdy człowiek, nawet mężczyzna, chciałby być niezależny. A to oznacza, że nie musi się o nikogo martwić, co narzuca mu kilkusetletnia tradycja. Że marzy mu się, by mógł teraz odbić sobie wielowiekową konwencję męskiej opieki nad niewiastą.

A tu taki klops. Obserwując życie spod półprzymkniętych powiek, Kobieta zauważa, że większość panów lubi się wykazać. Poczucie, że są potrzebni i niezastąpieni, jest im niezbędna do życia (oczywiście, najważniejszym elementem jest odpowiednio wyrażone docenienie). W tej całej swojej męskości potrafią się tak zagalopować, że trzeba o nich dyskretnie dbać, by sobie krzywdy nie zrobili.

Jak to dobrze, że lodówki czasem się psują, zlewy zapychają, drzwi zacinają, a okna ulegają awariom. Można komuś pozwolić o siebie zadbać.