Codziennie wieczorem ma miejsce prawdziwy dramat. Kobieta nie ma się w co ubrać. Otwiera przeładowaną szafę, ogląda wieszaki (na każdym wisi minimum 5 sztuk odzieży), przeszukuje półki, by autorytatywnie stwierdzić, że zdecydowanie nie ma co na siebie włożyć. Zaczyna się przekopywanie otchłani szaf, przekładanie ubrań z miejsca na miejsce, czego skutkiem są powiększające się z każdą chwilą zagniecenia. W końcu zniechęcona wybiera to, co zawsze, swój standardowy zestaw nr 5/15/50 (niepotrzebne skreślić).
Efektem tych działań są sterty zalegających ubrań, które szczelnie zapobiegają zamknięciu drzwiczek. Na drugim biegunie pokoju lokują się szafki z ubraniami Mężczyzny Idealnego, które emanują nieprzyzwoitym wręcz ascetyzmem. Nic nie wystaje, wszystko się domyka, rzeczy nie są nawet za bardzo pogniecione. Zresztą nawet gdyby były, Mężczyzna Idealny ma twarde zasady – ubrań się nie prasuje, to zmiększa człowieka, przyzwyczaja go do zbędnego luksusu. Prawdziwy mężczyzna nie wybrzydza, bierze, co leci (a raczej co przygotuje mu Kobieta, układając stosiki ubrań wedle własnych upodobań).
Niestety, prawdziwe kobiety to istoty niezwykle skomplikowane. Podjęcie prostej decyzji musi przejść skomplikowany proces logiczny, bo przecież co nie rodzi się w bólach, nie pomieści w sobie nadmiaru treści (piękno, elegancja, urok, inteligencja – zależne od tego, co Kobieta chciałaby w danym momencie zasygnalizować światu). Niestety, zawsze przychodzi taki moment, gdy trzeba te szafki poukładać (dramatyczne wybory pociągają za sobą nieuniknione wędrówki ubrań). Pierwsza grupka – ubrania, w których się nie chodzi. Druga – te rzadko noszone. Trzecia – domowe. Czwarta – fajne. Piąta – ulubione. Szósta – do założenia w najbliższym czasie. Dochodzi do spektakularnych odkryć – zaginione bluzki, zapomniane spodnie, nieznane sweterki: skąd się to bierze?
Jednak problem pozostaje aktualny – Kobieta nie ma się w co ubrać. W tym samym czasie Mężczyzna Idealny wyciąga pierwszą lepszą koszulkę, promienieje dumą z umiejętności podjęcia szybkiej decyzji. Może i Kobieta nie ma co na siebie włożyć, ale za to dyskretnie się uśmiecha – to w końcu ona po cichu ubiera Mężczyznę Idealnego. Gdyby wszystko było tak proste…
Czuję się bardziej Mężczyzną Idealnym niż Prawdziwą Kobietą;) chociaż niestety żadna Prawdziwa Kobieta mnie po cichu nie ubiera...Wielka szkoda, ech.
OdpowiedzUsuńznam niewielu Mężczyzn Idealnych i Prawdziwych Kobiet... Ale archetyp dość łatwo sobie wyobrazić ;)
OdpowiedzUsuń