A: X mnie doprowadza do szału tą autoreklamą, Y w pracy zignorowała moją pomoc, Z. za głośno się śmieje i za dużo gada, Ty nie sprzątasz, sama siebie irytuję! Powiedz, czy ja jestem męcząca?
B: Nie, skąd, nie zwróciłem uwagi.
A: Dzięki. Więc nie uwierzysz, ona dziś powiedziała, że...
B: To kiedy Ci się skończy ten PMS?
Świat logiczny inaczej
czwartek, 13 lutego 2014
czwartek, 5 grudnia 2013
R: I co ja mam z tym H. zrobić? Mieszkać czy nie mieszkać razem, przeprowadzać się, zostać...
Uwielbiam swoje życie i nie chcę nic w nim zmieniać!
A: Sprawa jest prosta, Ty zostajesz tutaj, on dojeżdża do pracy lub pracuje z domu, przecież nie możesz dla niego zmieniać całego swojego życia, a on zasadniczo może.
R: Nie chcę być taką suką, w końcu to całe jego życie.
Ale co ja mam z tym H. zrobić?
A: Hm... To ile już jesteście razem: miesiąc, dwa?
Dialog zmodyfikowany na potrzeby story, sens zachowany.
Uwielbiam swoje życie i nie chcę nic w nim zmieniać!
A: Sprawa jest prosta, Ty zostajesz tutaj, on dojeżdża do pracy lub pracuje z domu, przecież nie możesz dla niego zmieniać całego swojego życia, a on zasadniczo może.
R: Nie chcę być taką suką, w końcu to całe jego życie.
Ale co ja mam z tym H. zrobić?
A: Hm... To ile już jesteście razem: miesiąc, dwa?
Dialog zmodyfikowany na potrzeby story, sens zachowany.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Intro
Prawdziwa Kobieta ogłasza swój wielki kam bak. Jako wielka celebrytka nie może ścierpieć, że cześć i sława omijają ją szerokim łukiem, nawet jeśli są anonimowe. Na szczęście, mejnstrim nie jest jej pisany. Niestety, inni ludzie – tak. I właśnie o tych innych ludziach, których Kobieta nie potrafi zrozumieć, będzie ten sakramentalny, uświęcony długomiesięcznym postem wpis.
Rozpoczęły się wakacje, a wraz z nimi wzmożone potrzeby kontaktów międzyludzkich. A interakcje były właśnie tym, czego naprawdę nie potrzebowała. Po dwóch spotkaniach oddzielonych tygodniową przerwą czuła, że nurkowanie w Rowie Mariańskim byłoby całkiem przyjemnym wyzwaniem. Wykończona – to jedno słowo dogłębnie opisywało jej stan ducha. A przecież lubiła ludzi. Może nie wszystkich, nawet nie większość tych, których znała. Ale swojej garstce była (we własnym mniemaniu i na swój własny sposób) wierna. Tymczasem po dwóch rozmowach z 5-osobowym tłumem potrzebowała wziąć urlop od świata.
Jednak ludzie w wersji ekstra mają tendencję do poszerzania swoich kręgów znajomości, bliskości, a przede wszystkim – częstotliwości spotkań. Prawdziwa Kobieta stanęła przed nie lada wyzwaniem: zostać pariasem społecznym i po śmierci dać się zjeść Panu Kocurowi lub z uśmiechem na ustach i cierniem w sercu wyjść na kolejne, trzecie już w tym miesiącu spotkanie. Skąd w ludziach taka potrzeba przebywania z innymi, kreowania siebie w tłumie, łechtania ego - swego i cudzego? Biedne małe intro nie potrafiło czerpać energii ze spotkań z ludźmi, wprost przeciwnie: czuło, że wszędobylskie, szeroko uśmiechnięte wampiry wysysają z niej ostatnie resztki życia.
Na szczęście ma plan. Zamknie się w pokoju, zmusi Pana Kocura do uległości i będzie czerpać satysfakcję z ciszy i spokoju, przerywanych od czasu do czasu dyskretnym stukiem klawiatury przebywającego w rzeczywistości równoległej Mężczyzny Idealnego. Będzie tak siedzieć i siedzieć pełna radości i triumfu, aż w końcu zanudzi się na śmierć. I nawet Pan Kocur nie zechce jej zjeść - w końcu nie jada byle czego. Z ludźmi źle, bez ludzi jeszcze gorzej. Jak żyć?
wtorek, 8 stycznia 2013
Kodzisz? Nie szkodzi.
Dzień rozpoczął się idealnie – wyspana i najedzona wygrzewała się w promieniach lampy pokojowej. Było jej tak dobrze i syto, że zaczynała się powoli nudzić. Gdy już skończyła wodzić oczami po ścianie, szukając dziury w całym, znalazła swój cel, lubego o niewinnym spojrzeniu. Jako osoba doświadczona wiedziała, że ofiarę trzeba czymś zaintrygować, by następnie z całą bezwzględnością zawłaszczyć sobie jej uwagę (smaczek dla fanów Tolkiena: i w ciemności związać).
- Porozmawiamy o kocie? – zaczęła niewinnie. Dyskretnie zerknęła na Pana Kocura bezpiecznie obserwującego zza szyby świat tak jakby ten należał do niego. Nie bez powodu miał go w końcu u swych stóp.
- O, chcesz nauczyć się kodzić? Nie ma sprawy, pamiętaj jednak, że jako nauczyciel wymagam zaangażowania, obiadów i piwa. I jestem absolutnie nieprzekupny.
- Ooo... Bo on jest takim słodziakiem… – brnęła dalej. Miała pewność, że ten wieczór należy nieodwołalnie do niej.
- Co? Kod? – z błyskiem szaleństwa (i jedynie odrobiną niedowierzania) dopytywał się Mężczyzna Idealny swojej Prawdziwej Kobiety.
- No kot, kot – rozluźniała się stopniowo, z przyjemnością obserwując nadciągający kryzys.
- To chcesz kodzić czy nie? – starał się. Bardzo się starał.
- Chcę drugiego kotka! – zawołała entuzjastycznie. Odpowiedź znała, ale nie to było nagrodą. Wyciągnęła Mężczyznę Idealnego sprzed komputera i zaangażowała w rozmowę.
- Zgoda, ale oddamy Pana Kocura – ponure, pełne wyrzutu spojrzenie padło na bestię i spłynęło po niej. Nikt nigdy nie starał się pozyskać uczuć żadnego stworzenia tak jak Mężczyzna Idealny walczył o Pana Kocura. I nikt nigdy w dziejach obu gatunków nie spotkał się z równie bolesną porażką. – Nie lubię go.
- Nie szkodzi...
- Kodzisz?
Tymczasem gdzieś na świecie czekał mały, rudy kotek, którego największym marzeniem były uwaga, troska i uczucia Mężczyzny Idealnego...
wtorek, 4 grudnia 2012
Zboczenia
Jej największym, a przy tym odwiecznym problemem było lustro. Kto by przypuszczał, ile w tym jednym przedmiocie, martwym z natury, może się materializować żywych kompleksów. Gdyby nienawiść mogła się kumulować i wizualizować, nasza galaktyka znikłaby w efektownym rozbryzgu światła – a winna byłaby jedna szklana tafla. Był to jeden z powodów, dla których nie posiadała lustra z prawdziwego zdarzenia. A przynajmniej tego wielkiego, w którym mogłaby się całościowo przejrzeć. Zwierciadłom duszy mówiła stanowcze nie. Zwierciadłom ciała – ponure nie.
Gdy jednak spojrzała w siebie, a także przed siebie, na stół zasłany dobrem wszelakim, zaczęła narastać w niej decyzja. Czas coś zrobić. A zasadniczo: COŚ, bo taka decyzja wymaga stosownej wagi. Wagi, której trzeba się zdecydowanie pozbyć. Widziała to, patrząc na siebie z boku, choć zasadniczo wolała tego nie robić.
Planowała w dobrej wierze lepsze jutro, jednak los postanowił inaczej. Niczym w klasycznym dramacie greckim ironia dała o sobie znać, kreując konflikt, jakże tragiczny w skutkach. Fitness czy siłownia? Od decyzji zależało tak wiele, że nie chciała podejmować jej pochopnie. Wspólne ćwiczenia, które zmotywują do działania, czy samodzielny trening we własnym tempie? Nie chciała robić nic na siłę, by nie okazało się, że jest to ostatecznie ponad jej siły. Zakleszczając się między dwoma istotnymi rozwiązaniami, bezpiecznie nie wybierała niczego, posiłkując się refrenem zasłyszanym od Mężczyzny Idealnego, że przecież dobrze wygląda (i jest bardzo mądra). Nie posiadając jednego lustra, przeglądała się w tysiącu mniejszych, by ostatecznie otrzymać obraz w krzywym zwierciadle. Doszło do tego, że decyzja stawała się ponad jej siły. A zboczenia narastały.
Jednak trening czyni mistrza, a wyćwiczyć można wszystko. Ćwiczyła więc trwanie.
wtorek, 13 listopada 2012
Humory
Miała zły dzień; cały świat drżał w posadach przed jej gniewem. Wszyscy
kierowcy jak na złość postanowili jeździć tego dnia szybciej od niej. W pracy
klienci wiedzieli wszystko lepiej. Książka, na którą tak długo czekała, okazała się nudna. Spieszyła się do sklepu, a musiała stać w korku. Tak, świat uwziął się na nią. Jeszcze tego pożałuje.
Podsumowując swój pełen smutku i żalu za czymś ciekawszym dzień, stwierdziła, że ma prawo być dzisiaj kobieca na wskroś. Przygotowała w
myślach ciąg skarg dotyczących niesprawiedliwego życia, które zdecydowanie jest gdzieś
indziej. Sprawdziła w lusterku pełne powagi miny świadczące o głębi cierpienia,
które oczywiście zatrzyma w sobie, żeby nie smucić Mężczyzny
Idealnego. Aby wypróbować moc rażenia, zapatrzyła się na chwilę w dal – niema
rozpacz wciąż zawsze się sprawdzała.
Tak uzbrojona weszła do mieszkania. Na pierwszej linii ognia
znalazł się Pan Kocur, który spojrzał na nią tymi swoimi ogromnymi ślipiami i
jęknął tak żałośnie, że aż się wzruszyła. Musiała jednak zachować twarz
przed samą sobą, dlatego przez pierwsze minuty milczała wymownie i patrzyła w przestrzeń, ciężko wzdychając. Niestety, Mężczyzna Idealny pozostawał głuchy na
wszelkie subtelności. Gdy w końcu spytał, co u niej, zapomniała.
piątek, 28 września 2012
Spotkanie
Spotkanie Prawdziwych Kobiet jest spektakularne niczym
narodziny supernowej. To starcie odmiennych osobowości, różnorodnych punktów
widzenia i odrębnych poglądów na życie. To prawdziwe pole walki, które pozwala
odsiać ziarno od plew, oryginalność od bylejakości, ego od ego.
Prawdziwe Kobiety rozmawiają ze sobą wyłącznie na poważne
tematy. Zaczynają od ogólnych zagadnień dotyczących kondycji człowieka we
współczesnym świecie („Widziałaś, w co ona się ubrała?”). Z upływem czasu
poruszane zagadnienia szlachetnieją – rozmawiają o sprawach ducha („nic mi się
nie chce, brakuje mi celu w życiu”) i ciała („jestem taaaaaka gruba”),
zajadając się przy tym wyszukanymi potrawami (zasłona milczenia spuszczona).
Kończą zaś problematyką najwyższej wagi, zahaczając o pytania transcendentalne
(„dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe?”). Usatysfakcjonowane podjętym
wysiłkiem intelektualnym i emocjonalnym mogą się w spokoju rozejść,
zaspokajając tym samym wyższe potrzeby kontaktu psychicznego („dobrze cię było
znów zobaczyć”).
Aż do następnego razu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)